Dieta vol. 3

July 11th, 2008

Jestem naprawdę przekonana do tej diety. Niewiele oszukuje. Wcale nie jem makaronu ani ryżu. Można jeść brązowy ryż, ale go nie lubię. Żadnych ziemniaków, poza słodkimi, ale nawet te tylko pieczone i niezbyt często. Dieta zabrania również spożywanie słodyczy. Dodałem do diety z powrotem chleb, bo nadal go uwielbiam, jednak nie jem go codziennie, tylko jakieś dwa, trzy razy na tydzień. No i nigdy nie jem białego, tylko pełnoziarnisty, ryżowy albo pumpernikiel, ale nawet wtedy pytam czy nie ma w nich dodatku białej mąki. Często zdarza się, że jest. Na przykład chleb ryżowy kupowany w supermarkecie ją zawiera. Trzeba więc podczas odchudzania na to uważać.

Szczerze mówiąc, najlepsze w tej diecie jest to, że można pójść do każdej restauracji. Wszędzie przygotują ci na lunch sałatkę z warzyw i sera, ryby albo mięsa. Wszędzie też dostaniesz sałatkę z kurczaka lub tuńczyka. Mogę iść do Burger Kinga i wziąć kanapkę z kurczakiem z grilla, po czym odłożyć chleb. Idę do restauracji włoskiej, a tam szykują mi cielęcinę z parmezanem bez panierki - tylko sos pomidorowy i ser na wierzchu. W restauracji serwującej steki mogę wziąć koktail z krewetek, a potem stek z warzywami - szparagami na parze lub fasolkę szparagową z dodatkiem masła. Staram się z tym nie przesadzać, ale to jednak prawdziwe masło. Po prostu ta dieta jest mocno elastyczna nie sprawia nam większych problemów. Biorę też sałatkę z sosem z sera pleśniowego. I to wcale nie jest oszukiwanie diety ani siebie.

Przeszłam na dietę trzy lata temu. Odchudzanie przyniosło efekt w postaci zrzucenia piętnastu kilogramów i utrzymuję nadal wagę. Znowu czuję się zadowolona. Noszę teraz rozmiar 12 i bardzo mi z tym dobrze. Pewnie, że chętnie bym schudła jeszcze pięć kilogramów, ale nie mam zamiaru się zabijać, żeby tego dokonać. Przedtem nosiłam szesnastkę. Musiałam chodzić do sklepów z dużymi rozmiarami, a to nic przyjemnego.

Zobacz podobne

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.