Uciekinier
July 4th, 2007
Sokołowski wybiegł z budynku. Po lewej stronie był skład celny. „To nie tu” – pomyślał i biegł dalej przed siebie. Minął kontener, jeszcze jeden, następny. Gdy w końcu kontenery znikły z jego pola widzenia zaczął się uspokajać. Nadal nie wiedział, gdzie jest, ale przynajmniej był w bezpiecznej odległości i nic mu nie groziło. Tak przynajmniej mu się zdawało. Spojrzał na swoją dłoń. Szmatka, którą owinął ją wcześniej była cała czerwona. Zaczynało mu się kręcić w głowie. Nie wiedział ile czasu ma czekać na pomoc, nie wiedział, czy pomoc w ogóle nadejdzie. Jaką miał pewność, że informacja, którą przekazywał przez telefon dotarła do odpowiedniej osoby? Mógł tylko mieć nadzieję, a przecież nadzieja to matka głupich. Czy powinien zatem zacząć się bać? Czy powinien uciekać dalej? Szukać miejsca schronienia? Nie miał już na to sił. Wolał już leżeć w lesie i czekać, aż go znajdą. Powoli wszystkie obrazy zaczynały mu się rozmazywać przed oczami. Upadł na ziemię i zamknął oczy. Czekała go pewna śmierć.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.