Koszmarny sen - powrót do szkoły.
June 25th, 2007
Parę ładnych lat po skończeniu szacownej instytucji, jaką jest szkoła średnia wiodę sobie życie najzwyczajniejsze w świecie. Rano po przebudzeniu się i wzięciu letniego prysznicu, ważne jest żeby woda miała odpowiednią temperaturę, bo nie lubię się parzyć ani też zbytnio wychładzać, wypijam moją kawę. Robienie kawy to też rytuał. Wszystkie czynności muszę wykonać starannie, gdyż nie mogę wsypać za dużo kawy ani za mało cukru. Komuś może zaświeci się dioda i krzyknie, że jestem bohaterem filmu Dzień Świra 2 i zamiast Marka Konrada to ja gram główną rolę. Guzik prawda. To moje to jest prawdziwe życie. Po porannych zajęciach praca. Tradycyjne 8 godzin w biurze. Ważne jest żeby wypić kolejną kawę tak koło 10. Po pracy, która jest tak monotonna jak prosta droga. Wracam do domu. Witam się z żoną. Razem przygotowujemy kolację. Potem oglądamy wspólnie telewizję. I kolejna noc i sen. Ale… tej nocy stało się coś, co zaburzyło cały mój uregulowany żywot. Wróciłem jak bohater Gombrowicza( może ja o nim nie powinienem pisać, bo nie długo będzie na giertychowskim indeksie) do szkoły. Pal licho, gdyby to był język polski i lekcja o Ferdydurke. Trafiłem na koszmarną fizykę. Mnie humaniście zawsze trudno było zgłębić się w wiedzę fizyczną. A tu po sprawdzeniu obecności zostałem wywołany do tablicy. Pada pierwsze pytanie: czy wiem, co to są kondensatory? Mnie zatkało. Może nie tyle brakowało mi wiedzy, co byłem zaskoczony całą sytuacją i absurdalnością mojego snu. Pewnie jakby ktoś zobaczył mnie śpiącego i ujrzał uśmiech na mojej twarzy stwierdziłby, że śnie o czymś miłym.
Co za ironia, bo usłyszałem kolejne pytanie o układy scalone. Dalej milczę i nie mogę nic wydusić z siebie. Klasa rechocze, ale w sumie ja tych młodzi ludzi w ogóle nie znam. To nie jest moja była klasa z liceum. Ona była pogodna i nie robiłaby takiej atmosfery, gdy ktoś nie ma pojęcia, co powiedzieć o na temat elektroniki. Okazuje się, że trafiłem w moim śnie do technikum. Wszyscy mnie tam znają a ja nie znam nikogo. Oni wyglądają jak typowi nastolatkowi. Rozmawiają o tym jak zapalić papierosa w kiblu na przerwie, czy kupić alkohol w monopolowym tuż za rogiem. Nagle słyszę dzwonek i jak mnie ktoś stuka w plecy. Odwracam się i mówię tak pani profesor wiem, co to są komponenty elektroniczne. Nagle słyszę głos żony. Zadaje pytanie, czemu jestem taki mokry i pytam o takie dziwne rzeczy. Dziś to nawet nie chce mi się zasnąć. Bo powrót na lekcję fizyki nie jest moim marzeniem sennym.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.